Początek zawodowej kariery datuje na 1976 rok, kiedy podpisał pierwszą umowę estradową i z zespołem Kwiaty Akropolu ruszył w trasę koncertową.
– Graliśmy ponad 500 koncertów rocznie. Po trzy, cztery koncerty dziennie, wszystko na żywo. Nie było playbacków ani komputerów. To była ciężka, ale piękna praca – wspomina.
Popularność greckich zespołów wynikała nie tylko z muzyki. Dla wielu Polaków Grecja była wówczas egzotycznym, niemal nieznanym krajem. Koncerty pełne były kolorowych kostiumów, tańca i greckiego folkloru.
Choć ukończył szkołę jako mechanik maszyn rolniczych, od najmłodszych lat wiedział, że chce zostać muzykiem.
– Mama powtarzała, że ze śpiewania nie będzie chleba. Później, gdy dzięki muzyce kupiłem mieszkanie w Grecji, przyznała, że jednak się myliła – śmieje się artysta.
Po występach z zespołami Kwiaty Akropolu i Prometeusz założył Orfeusza, z którym koncertuje do dziś. Na jubileusz 50-lecia przygotowuje nową płytę oraz serię koncertów.
Rusketos od lat jest także twarzą Festiwalu Greckiego w Zgorzelcu, który w tym roku odbędzie się po raz 28.
– To nasz prezent dla Polaków. Dzięki nim mogliśmy tutaj żyć, chodzić do szkół i budować swoją przyszłość – podkreśla.
Choć przez lata posiadał mieszkania w Grecji, ostatecznie związał swoje życie z Polską. To tutaj mieszka jego rodzina, tutaj pracował i tutaj od ponad 30 lat działa jako radny.
– Czuję się i Grekiem, i Polakiem. Do Grecji jeżdżę z przyjemnością, ale moim domem jest dziś Polska – mówi.
Na pytanie o przepis na sukces odpowiada krótko: determinacja, pracowitość i nieustanna chęć robienia czegoś nowego.
– Moim marzeniem jest wydać kolejną płytę, dobrze wyglądać na scenie i dalej śpiewać. Tak jak robię to od 50 lat.
