OZE jako kierunek przyszłości, ale…
Radna Agnieszka Salata-Niemiec podkreśliła na wstępie, że rozwój odnawialnych źródeł energii – w tym biogazowni opartych na procesach fermentacji – to nieunikniony kierunek transformacji energetycznej. Tego typu instalacje mogą jednocześnie rozwiązywać problem odpadów i dostarczać ciepło, energię, a nawet wodór.
Jednocześnie zaznaczyła, że sama idea nie budzi sprzeciwu – problemem jest sposób przygotowania i komunikowania konkretnej inwestycji w Bogatyni.
Brak realnego dialogu z mieszkańcami
Jednym z głównych zarzutów wobec inwestora jest brak rzeczywistego udziału społeczeństwa w procesie decyzyjnym. Choć formalnie spełniono obowiązek informacyjny (m.in. poprzez publikacje w BIP), radni wskazują, że nie przełożyło się to na faktyczną debatę publiczną.
Zorganizowano jedynie jedno spotkanie z radnymi w czerwcu ubiegłego roku. Obiecywane konsultacje społeczne nie odbyły się.
– Udział społeczeństwa powinien być realny, a nie iluzoryczny – podkreślano podczas sesji, odwołując się do zapisów konwencji z Aarhus oraz przepisów dotyczących ochrony środowiska.
Skala inwestycji i jej potencjalne skutki
Z przedstawionych informacji wynika, że instalacja miałaby przetwarzać:
- ok. 60 tys. ton odpadów rocznie w procesie fermentacji,
- łącznie nawet do 170 tys. ton różnych strumieni odpadów,
- generować moc na poziomie ok. 5 MW.
To oznacza ogromny ruch transportowy – według szacunków nawet około 50 ciężarówek dziennie, głównie na trasie Zgorzelec–Bogatynia.
Radni zwracali uwagę na brak odpowiedzi inwestora na kluczowe pytania:
- jak zostanie rozwiązany problem transportu,
- co w przypadku awarii instalacji,
- jak wpłynie to na lokalną infrastrukturę drogową.
Odległość od zabudowań i ryzyko odorowe
Szczególne kontrowersje budzi lokalizacja inwestycji. Najbliższe zabudowania mają znajdować się w odległości około 700 metrów.
Choć w Polsce brak jednoznacznych przepisów regulujących minimalną odległość biogazowni od domów, istnieją zalecenia mówiące nawet o 1500 metrach. Właśnie kwestie zapachowe (tzw. oddziaływanie odorowe) były jednym z powodów zablokowania podobnej inwestycji w Oławie.
Co z odpadami po procesie?
Kolejnym problemem jest zagospodarowanie produktów ubocznych. Szacuje się, że biogazownia może generować nawet 40 tys. ton odpadów rocznie w postaci tzw. pofermentu.
Teoretycznie mogą one być wykorzystywane jako nawóz, jednak:
- wymagają odpowiedniej certyfikacji,
- mogą zawierać zanieczyszczenia (np. mikroplastik),
- nie ma pewności, czy znajdą odbiorców.
Radni pytają wprost: czy gmina jest przygotowana na przyjęcie takiej ilości odpadów, jeśli nie uda się ich zagospodarować?
Doświadczenia z przeszłości budzą obawy
W trakcie dyskusji przywołano również wcześniejsze doświadczenia z inwestycją Revita Bio, która – mimo obiecujących założeń – zakończyła się problemami i do dziś stanowi obciążenie dla gminy.
To właśnie te doświadczenia powodują dziś większą ostrożność i sceptycyzm wobec nowych projektów.
Alternatywy: mniejsze, lokalne rozwiązania
Radny Artur Oliasz wskazał, że zamiast dużej instalacji przemysłowej lepszym rozwiązaniem byłoby stworzenie mniejszej biogazowni:
- działającej przy Gminnym Przedsiębiorstwie Oczyszczania,
- przetwarzającej lokalne odpady komunalne,
- produkującej energię na potrzeby własne gminy.
Takie podejście mogłoby ograniczyć ryzyka środowiskowe i logistyczne.
Inwestor: duży gracz, ale bez doświadczenia
Podkreślono również, że inwestor – firma działająca w sektorze energetycznym od wielu lat – dysponuje znacznym kapitałem i doświadczeniem w produkcji energii. Nie posiada jednak udokumentowanych realizacji tego typu biogazowni.
To dodatkowo zwiększa niepewność co do powodzenia projektu.
Społeczne emocje i dalsze kroki
Do Samorządowego Kolegium Odwoławczego wpłynęło już odwołanie od decyzji środowiskowej, złożone przez lokalne stowarzyszenie. Niewykluczone, że pojawią się kolejne.
Radni zgodnie podkreślają, że kluczowe na tym etapie jest:
- rzetelne poinformowanie mieszkańców,
- przeprowadzenie szerokich konsultacji społecznych,
- transparentność działań inwestora i władz.
Wnioski
Dyskusja podczas sesji pokazuje wyraźnie: problem nie leży wyłącznie w samej biogazowni, ale w sposobie jej procedowania.
Z jednej strony – potrzeba transformacji energetycznej i nowych źródeł ciepła.
Z drugiej – obawy o środowisko, jakość życia mieszkańców i realne skutki inwestycji.
Ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły, ale jedno jest pewne – temat biogazowni w Bogatyni dopiero się rozpoczyna i będzie jednym z najważniejszych lokalnych sporów w najbliższym czasie.

