Nocna akcja siedmiu jednostek straży pożarnej nie zdołała uratować PDS-u (Pankowego Domu Starców) – unikatowej, całorocznej przestrzeni koncertowej w Wolimierzu. Straty są ogromne: od profesjonalnego nagłośnienia, przez kolekcję 500 kaset, aż po bezcenne pamiątki od artystów. Symbolem tragedii stał się szkielet nowoczesnego miksera, który spłonął, zanim zdążył zagrać choć jeden koncert. Jak wspomina Tekliński, pierwszą reakcją była rezygnacja: „Myśleliśmy, że nie odbudowujemy, nie robimy tego. Nie mamy siły, to już będzie poza nami. Przecież to już drugi raz się nie uda w ten sposób”.
Nadzieja przyszła wraz z reakcją fanów i przyjaciół, którzy masowo ruszyli z pomocą. Od Jeleniej Góry po Sosnowiec ruszyła fala koncertów benefitowych, a na Pogórze Izerskie przyjechały setki wolontariuszy, by uprzątnąć pogorzelisko. „To są naturalne odruchy ludzkie, które powodują, że coś w nas tam rusza” – mówi Tekliński, podkreślając, że Izerbejdżan zawsze był „piaskownicą starych punków”, tworzoną bez dotacji, wyłącznie z pasji i prywatnych środków.
Dziś, dzięki wsparciu finansowemu i darowiznom materiałów budowlanych, plan odbudowy nabiera realnych kształtów. Organizatorzy nie tylko nie odwołali tegorocznego święta muzyki alternatywnej, ale zapowiadają je z jeszcze większą pompą. „Podjęliśmy decyzję i ogłosiliśmy, że festiwal Izerbejdżan zagra. W pełnej krasie, w pełnym zakresie. Ludzie są Izerbejdżanem, dla nich to wszystko robimy” – podsumowuje Krzysztof Tekliński. Karnety na jubileuszową edycję są już dostępne, a każda wpłata na zrzutkę przybliża moment, w którym nad Wolimierzem znów wybrzmią mocne brzmienia.

