Ostatni taki raport ukazał się w 2021 roku i bił na alarm – jeśli nie powstrzymamy emisji gazów cieplarnianych do atmosfery powodzie, nawałnice, huragany i susze staną się chlebem powszednim. Bo to właśnie takie zjawiska pogodowe są konsekwencją zmiana klimatu.
W Bogatyni każdy pamięta powódź z 2010 roku, deszcze i ulewy powodują tu nerwową atmosferę a wezbranie wód przypomina tragiczne obrazy sprzed 16 lat. Takich sytuacji jest coraz więcej i nie tylko w Bogatyni. Powódź na Dolnym Śląsku w 2024 roku także nie przeszła bez echa. Podobnych sytuacji w Polsce, Europie i na świcie jest dużo. W ub. Roku huragan Melissa na Jamajce przyniósł ogromne straty, w Hiszpanii latem temperatura sięgała 46 stopni Celsjusza, pożary w Turcji spowodowane upałami doprowadziły do ewakuacji tysięcy osób. Przykładów jest sporo.
Ostatni dzwonek na to, aby nie doprowadzić świata do samozniszczenia to właśnie ograniczenie emisji gazów cieplarnianych do atmosfery. Najwięcej ludzkość emituje CO2 a związane jest to z produkcją prądu. Sporo emisji pochodzi z transportu, rolnictwa i przemysłu. Stąd od lat powtarzane hasło transformacji energetycznej – zmiany sposobu produkcji prądu ze źródeł emisyjnych na czyste czy też zielone tzw. odnawialne źródła energii – wiatr, słońce, ale również atom czy wodór. Wszystko po to, aby jak najmniej CO2 dostało się do atmosfery. Tę sytuację dobrze obrazuje Marcin Popkiewicz – analityk, ekspert i autor wielu książek na temat zmian klimatu, który przywołuje wannę z wodą, w której zamiast wody mamy CO2. Wyjeżdżamy na wakacje i zapominamy zakręcić kran w wannie. Woda wypełni wannę i w końcu zacznie zalewać mieszkanie, dom, kamienicę. Tragedia gotowa. Podobnie jest z CO2 – żeby nie doszło do tragedii, trzeba niemal całkowicie zakręcić „kurek” z emisjami, ograniczenie ich o połowę może nic nie dać. I w książce pt. Zrozumieć transformację energetyczną” dodaje: „Spalanie paliw kopalnych odpowiada za 2/3 całości naszych emisji gazów cieplarnianych” czytamy. Jeśli do tego dodać inne emisje to w sumie ¾ całości ok. 40 mld ton CO2 w atmosferze.
Dziś naukowcy alarmują, Komunikat Komitetu Problemowego ds. Kryzysu Klimatycznego przy Prezydium PAN w sprawie zaleceń do przyszłego Europejskiego Planu Adaptacji do Klimatu mówi: „W ostatnich dwóch latach globalna temperatura osiągnęła i przekroczyła próg 1,5°C ocieplenia względem epoki przedindustrialnej. W świetle rekordowych stężeń CO₂ oraz innych gazów cieplarnianych w atmosferze, a także szybko rosnącej nadwyżki w bilansie energetycznym Ziemi, przekroczenie 2°C może nastąpić istotnie wcześniej niż w połowie XXI wieku.”
Warto przytoczyć jeszcze jeden fragment dotyczący skutków pośrednich o których nie mówi się często a są one bardzo ważne: „Ryzyka bezpośrednie wynikają z ekstremalnych zjawisk pogodowych oraz ich natychmiastowych konsekwencji, takich jak powodzie, susze czy zmienność warunków atmosferycznych.
Ryzyka pośrednie są skutkiem szerszych oddziaływań tych zjawisk i mogą stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia publicznego, m.in. poprzez ograniczenie dostępu do czystej wody i bezpiecznej żywności, zaburzenia infrastruktury sanitarnej (np. pracy oczyszczalni ścieków) oraz utrudnienia w funkcjonowaniu systemu ochrony zdrowia. Może to sprzyjać występowaniu ognisk epidemicznych, a także wzrostowi zachorowalności na choroby zakaźne i niezakaźne (w tym choroby układu krążenia), prowadząc do zwiększenia umieralności i skrócenia oczekiwanej długości życia obywateli UE. Do ryzyk pośrednich należy również zaliczyć deficyty wody oddziałujące na gospodarkę, narastającą niepewność żywnościową, zakłócenia w łańcuchach dostaw oraz eskalację napięć lokalnych i międzynarodowych związanych ze zmianą klimatu.”
Transformacja energetyczna już się dzieje w Europie, emisje są ograniczane ale wyznaczony cel na ograniczenie CO2 do 0 w 2050 roku wydaje się zagrożony.
Artykuł dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. „Poglądy autorów i treści zawarte w materiale nie zawsze odzwierciedlają stanowisk o WFOŚiGW we Wrocławiu".


